Po kilku wyścigach mamy wiele powodów do radości…
1. W pierwszych trzech wyścigach triumfowały trzy różne zespoły – po raz pierwszy od 1990 roku. Dwadzieścia lat temu zwycięstwami podzieliły się Ferrari, McLaren i Williams. Teraz do wielkiej dwójki dołączył Red Bull. W zeszłym roku pierwszą część sezonu zdominowały dwa zespoły i dopiero na Węgrzech, w dziesiątej rundzie sezonu, Lewis Hamilton przełamał dominację Brawna i Red Bulla. W tym roku Red Bull może i jest najszybszy, ale awarie umożliwiają rywalom podjęcie walki. Teraz, kiedy mistrzostwa przenoszą się do Europy, czeka nas interesująca rywalizacja w szybkości rozwoju. Szef Mercedesa Ross Brawn deklaruje: – Ciężko pracujemy nad zmniejszeniem strat. Kto wyjdzie zwycięsko z tej batalii?
2. Po raz pierwszy od 1999 roku trzech różnych kierowców triumfowało w trzech pierwszych wyścigach. Mogłoby być inaczej, gdyby nie usterka świecy zapłonowej w Bahrajnie i kłopoty z kołem w Australii, które pozbawiły Sebastiana Vettela dwóch prawdopodobnych wygranych. Trzej różni triumfatorzy w trzech pierwszych wyścigach to wspaniała wiadomość. W zeszłym roku sześciu różnych kierowców wygrywało Grand Prix i z Lewisem Hamiltonem, Felipe Massą, Markiem Webberem i obydwoma kierowcami Mercedesa, którzy w tym roku jeszcze nie stanęli na najwyższym stopniu podium, poprawienie tego osiągnięcia wydaje się bardzo prawdopodobne.
3. Osiem z dwunastu zespołów zdobyło punkty w trzech pierwszych wyścigach. Odkładając na bok nowe zespoły, rywalizacja w stawce jest wyjątkowo zacięta – zwłaszcza w środkowej części, gdzie Williams, Renault, Force India i Toro Rosso walczą o miano najlepszej ekipy spoza czołowej czwórki, od czasu do czasu udanie mieszając jej szyki.
4. Tylko dziewięć punktów dzieli pierwszych siedmiu kierowców w klasyfikacji mistrzostw – czyli równowartość piątego miejsca na mecie. Nowy system punktowy wydaje się faworyzować tych kierowców, którzy regularnie dojeżdżają w czołówce. To zapowiada walkę o tytuł z udziałem wielu zawodników. Po trzech wyścigach na czele znajdował się Felipe Massa, który nie odniósł ani jednego zwycięstwa, a na jego 39 punktów składają się miejsca drugie, trzecie i siódme. Zmiana punktacji pomogła Fernando Alonso i Sebastianowi Vettelowi wykorzystać ich zwycięstwa do zmniejszenia strat w mistrzostwach, choć obaj mają na koncie po jednym nieukończonym wyścigu. Co ciekawe, walka byłaby tak samo zacięta, gdyby w użyciu pozostał stary system (z punktami za miejsca od pierwszego do ósmego). Czołową siódemkę w mistrzostwach dzieliłyby cztery punkty – także ekwiwalent piątego miejsca. Zeszłoroczny mistrz świata Jenson Button przyznał, że zaskoczyła go wyrównana sytuacja w tabeli: – Nie wydaje mi się, abym tylko ja był wcześniej zdania, że nowy system będzie faworyzował najszybszych kierowców, a nie tych jeżdżących na równym poziomie. 
5. Kwalifikacje nie są takie ważne, skoro zdobywca pole position nie wygrał ani jednego z pierwszych trzech wyścigów. Włączając w to końcówkę zeszłego sezonu, seria wydłuża się do czterech Grand Prix – podobnie było również w GP Abu Zabi 2009. To dobra wiadomość dla tych, którzy po wprowadzeniu zakazu tankowania spodziewali się nudnych procesji.
6. W Malezji dwa spośród nowych zespołów wprowadziły po jednym samochodzie do drugiej fazy czasówki. Oczywiście dopisało im szczęście, ale bez względu na wpadki taktyczne McLarena i Ferrari, Heikki Kovalainen i Timo Glock uzyskali czasy okrążenia wtedy, kiedy było to potrzebne. Ponadto Lotus doprowadził przynajmniej po jednym samochodzie do mety w trzech pierwszych wyścigach i udowodnił, że w nieoficjalnych „mistrzostwach nowych zespołów” jest faworytem.
7. Nowy system punktacji oznacza, że walka w środku stawki jest bardziej pasjonująca. Któż by wcześniej przypuszczał, że rywalizacja o dziesiątą lokatę może być ekscytująca i ważna? Do zdobycia są punkty, zatem realizatorzy transmisji telewizyjnych z większą ochotą pokazują nam wspaniałe pojedynki o pozycje w środku stawki.
8. Trzej najmłodsi kierowcy w stawce w komplecie zdobyli już punkty. Może nie mają zbyt wiele doświadczenia, ale Nico Hülkenberg, Sébastien Buemi i Jaime Alguersuari pokazują, że jeśli ma się talent, wiek nie jest przeszkodzą. Popatrzcie na niesamowitą walkę koło w koło pomiędzy Alguersuarim i siedmiokrotnym mistrzem świata Michaelem Schumacherem w Australii.
9. Oczekujemy na pierwszy wyścig na przebudowanym torze Silverstone. Nowa sekcja Arena zmieni tor w hrabstwie Northampton w najszybszy obiekt mistrzostw. Poprawione trybuny zapewnią kibicom lepszy widok na toczącą się na torze akcję. Czekamy też na pierwszy wyścig w Korei, choć w momencie zamykania tego numeru pojawiły się pogłoski, że obiekt w Yeongam może nie zostać ukończony na czas.
10. Michael Schumacher wciąż nie osiągnął szczytowej formy. Z pewnością to tylko kwestia czasu i wkrótce najbardziej utytułowany kierowca wszech czasów pokaże mistrzowską jazdę. Przyznaje, że ma pewne problemy z podsterowną charakterystyką samochodów, spowodowaną węższymi przednimi oponami, ale po GP Malezji utrzymywał, że jego powrót będzie zgodny z planem. Ci, którzy spisują Niemca na straty, robią to na własne ryzyko. Dyrektor zarządzający Mercedesa Nick Fry ostrzega: – Dla mnie Michael jest wyjątkowy. W każdym wyścigu uczy się czegoś nowego i wszystko razem nabiera tempa. Nie można go nie doceniać.
Tekst: F1 Racing


22-23.05 Kraków – odbyła się druga eliminacja największego w kraju cyklu imprez tuningowych, czyli Wojny Północ-Południe. Tym razem front przeniósł się na południe, a areną zmagań stał się krakowski Tuning Show. Impreza ściągnęła pod swój dach wiele świetnie przygotowanych samochodów z kraju, a także doskonałe propozycje od czeskich sąsiadów. W konkursie pojawiło się także wielu debiutantów, a dobrze znani wyjadacze przedstawili nowe wcielenia swoich pojazdów.




